sobota, 28 marca 2026

Wyprawa nr 2. Jedziemy na północny zachód.

Nadeszła wiosna!
Słońce w końcu mocniej przygrzało, więc porzuciliśmy szkolne ławki – czas na kolejną wyprawę.
W piątek wzięliśmy się za przygotowanie sprzętu. Korzystając z pięknej pogody, przenieśliśmy się na wewnętrzny dziedziniec, by w promieniach słońca wszystko sprawdzić i nasmarować. Na trasie rowery muszą przecież działać jak szwajcarskie zegarki.
Nie zapomnieliśmy też o innych – czujemy się już niemal ekspertami, więc chętnie dzielimy się wiedzą. Efekt? Nawet rower Pani woźnej dostał do opon „powietrze premium”.
Następnego dnia ruszyliśmy spod szkoły na północny zachód. Cel: sprawdzić, co słychać w Parku Zachodnim i na Stadionie Miejskim. Po drodze skupienie na ścieżkach rowerowych – prawdziwa droga to nie teoria z tablicy czy rozwiązany test. Tutaj właściwe decyzje trzeba podejmować tu i teraz. A po trasie czekało na nas tyle ciekawych miejsc…

OPIS TRASY

Trasa wiodła wzdłuż ulic Grabiszyńskiej, Klecińskiej i Lotniczej.
Naszym pierwszym przystankiem był Park Zachodni – jeszcze opustoszały z powodu chłodu, ale uważne oko bez trudu dostrzegło tam wiewiórkę, a ucho wyłowiło miarowe stukanie dzięcioła.
Na obrzeżu parku odnaleźliśmy Schron Piechoty nr 10.
Oczywiście musieliśmy go dokładnie objechać z każdej strony! Szkoda, że wejścia są zamurowane i obiekt nie jest udostępniony do zwiedzania, ale za to jego strome zbocza służą nam jako świetna górka do jazdy.
Ruszyliśmy dalej, trafiając na kolejne fascynujące miejsce: Nowy Cmentarz Żydowski przy ul. Lotniczej. Choć przypomina nekropolie, które znamy, bije od niego aura tajemniczości – inne litery na nagrobkach, odmienny układ alejek...
Ponieważ brama była zamknięta, przyjrzeliśmy się jej z bliska. Naszą uwagę przykuł symbol Gwiazdy Dawida oraz wyraźne ślady po kulach w murze – niemy świadek historii z czasów II wojny światowej.
Kolejnym punktem był Stadion Miejski. Jego ogrom i szerokie, gładkie place robią niesamowite wrażenie! Idealnie równe nachylenia pozwoliły nam na chwilę szaleństwa i wyścigi z wiatrem.
Czas jednak gonił, więc skierowaliśmy się ku domowi.
Wróciliśmy mniej oczywistą trasą: najpierw tyłami stacji Wrocław Mikołajów, potem kawałek TAT-em (Trasą Autobusowo-Tramwajową), by na koniec przemknąć bezimiennymi skrótami i szutrówkami wprost na Grabiszyńską.
To była wyjątkowo udana wyprawa – jedna z nieskończonej liczby możliwości, jakie daje zwiedzanie miasta z perspektywy siodełka.
Chłód? Dla rowerzysty to żadna przeszkoda!

ATRAKCJE

Schron Piechoty nr 10, Nowy Cmentarz Zydowski, Stadion Miejski


DYSTANS STOPIEŃ TRUDNOŚCI GPX
 15     1+|  ⇒klikinj tutaj⇐


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz